Luboń Wielki

Luboń Wielki (1022 m), nazwa ludowa Biernatka o - wybitny szczyt wznoszący się nad Rąbką-Zaryte, o nietypowym w Beskidzie Wyspowym, wydłużonym grzbiecie, opadającym przez Luboń Mały w kierunku zach., ku wsi Naprawie. Na szczycie jedyne w Beskidzie Wyspowym schronisko górskie PTTK. Zostało ono wzniesio-/ne w latach trzydziestych z inicjatywy rabczańskich działaczy Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego ze Stanisławom Dunin-Borkowskim na "czele. Na ścianie schroniska tablice upamiętniające otwarcie obiektu (9 VIII 1931 r.) i jubileusz jego 40-lecia w 1971 r. Koło schroniska wznosi się stacja przekaźnikowa TV. Na płd.-wsch. stokach góry, przy trasie 92 - rezerwat przyrody "Luboń Wielki" o pow. 12 ha, utworzony w 1970 r. na wys. 750-980 m npm, zabezpieczający osuwisko fliszowe. Rezerwat ten obejmuje: jęzor osuwiskowy z gołoborzem, obszar skał oderwanych, teren niszy osuwiskowej, zasłanej blokami oraz ścianę osuwiskową. Dolną część rezerwatu porastają lasy świerkowo-jodłowe, w górnej dominuje buczyna karpacka. Z roślin chronionych występuje w nim wawrzynek wilczełyko i kruszczyk rdzawoczerwony. Ze szczytem Lubonia wiąże się wiele podań i opowieści ludowych. W czasie II wojny światowej masywny i silnie zalesiony szczyt Lubonia stanowił dla partyzantów znakomity rejon dla sprawowania kontroli nad odcinkiem szosy Kraków- Zakopane, drogą z Lubnia do Mszany Dolnej oraz fragmentem linii kolejowej z Chabówki do Nowego Sącza. Na stokach Lubonia Wielkiego, w połowie długości Czarnego Potoku, w pobliżu tzw. Jamy, znajdował się w latach 40-tych bardzo dobrze zamaskowany schron ziemny, a obok niego drewniany barak. Na terenie pogranicza Gorców i Beskidu Wyspowego hitlerowcy nie wykazywali żywszej działalności, a rejon Rabki i jej sanatoria zajęte były w większości przez leczących tutaj wojenne rany niemieckich pilotów wojskowych. Na . wiadomość o wybuchu Powstania Warszawskiego kpt. Tadeusz Malewski ps. "Jastrzębiec" wezwał w Rabce na odprawę oficerów AK , (2 VIII 1944 r.). Rejon Rabki pozostawał terenem działania ppor. "Adama" - Jana Stachury, który jako punkt oparcia dla swoich partyzantów, oprócz bazy we wsi Łętowe, wykorzystywał także schronisko na Luboniu Wielkim. Znaczna ilość żołnierzy AK z rejonu Rabki zorganizowana była w oddziale terenowym, który wchodził w skład' placówki AK "Mnich" z Mszany Dolnej i Inspektoratu Podhalańskiego AK. Na wspomnianej odprawie w Rabce postanowiono utworzyć oddział partyzancki "Luboń", działający w oparciu o własną bazę na Luboniu Wielkim. W nowym Oddziale, wchodzącym w skład l psp AK o bojowej tradycji z obydwu wojen, znalazły się trzy drużyny, dowodzone przez "Cienia" - Jana Schallera, "Klima" - Karola Klimeczka oraz "Małego" - Józefa Węglarza. Do różnorodnych akcji oddziału partyzanckiego "Luboń" należało m.in. częste konfiskowanie Niemcom broni, amunicji oraz zrabowanej przez okupanta odzieży i żywności; zwłaszcza częste było rozbrajanie w Rabce umundurowanych Niemców. Który z nich próbował sprzeciwu, wędrował do koszar bez spodni ku tym większej uciesze mieszkańców Rabki, że rozbrajani Niemcy byli od razu karnie kierowani na front wschodni. Udane były również napady na stację turystyczną "Turbacz" w Rabce oraz na willę "Heimat" (dawna "Matusia") na stokach Bani, a także zasadzki na hitlerowskie kompanie transportowe. W pierwszych dniach września 1944 r., tuż po butnej wizycie w Rabce samego Hansa Franka, Oddział "Luboń" dokonał napadu na jedno z rabczańskich sanatoriów, zdobywając bardzo duże ilości broni i amunicji. Atak przeprowadzono bez żadnych strat własnych. Wszyscy niemieccy rekonwalescenci wraz z lekarzami zostali po tej akcji karnie wysłani na front wschodni. Pomimo wprowadzonego wówczas przez Niemców ostrego pogotowia - już po kilku dniach jeden z patroli "Lubonia" rozbroił i rozebrał na ul. Polnej w Rabce kilku hitlerowców. Niemców ogarnął szał, a Rabka kipiała z radości. W połowie września 1944 r. oddziały niemieckie w sile 800 ludzi ruszyły na Luboń. Osiągnąwszy szczyt góry hitlerowcy postanowili spalić schronisko PTT, Prowadzący je Wierciak (oczywiście, żołnierz AK) wytłumaczył dowódcy, że ze schroniska korzysta przede wszystkim niemiecka straż leśna. Wobec tego Niemcy oszczędzili obiekt, zabierając tylko całą żywność, spalili na polanie Surówki trzy stare szałasy i strzelając po zaroślach zeszli na dół. Oddział "Luboń" do końca 1944 r. kontynuował walkę, rozbrajając i likwidując małe grupy Niemców na szosie w pobliżu Lubonia Małego, na Glisnem, pod Okrągłą i na Lubogoszczu. Partyzanci z "Lubonia" konfiskowali też żywność z niemieckich magazynów w Rabce.
Działalność Oddziału AK "Luboń" uznać więc należy za chlubną kartę w dziejach ruchu oporu na terenie Beskidu Wyspowego.